Mała, zielonowłosa dziewczynka śpiewała z pewnym, czarnowłosym
nastolatkiem pieśń "o Wielkich Założycielach". Była szczęśliwa, on też.
Do kuchni weszła matka dziewczynki. Wyszeptała cicho, że ktoś został
zamordowany. Chłopak wybiegł. Mała Dora nic z tego nie rozumiała. To
było ich ostatnie spotkanie.
-Więc, jak ci się wiedzie? - zapytał Syriusz. Był ciekawy co działo się u małej Dory przez tyle lat, tylko że dziewczynka trochę mu urosła przez ten czas! Jednocześnie chciał wiedzieć o niej wszystko i bał się, bo to jednak już dorosła osoba, mogła się zmienić. Mogła mu nie zaufać, a tego bał się najbardziej. Był przecież zbiegłym mordercą i zdrajcą, według gazet i ogólnej opinii publicznej. - U mnie nie dzieje się nic ważnego. Jestem aurorem. Ostatnio w biurze wieje nudą. Wszystko przez Scrimgeura. Chyba podejrzewa, że mogłabym się kontaktować z Tobą, bo jesteśmy spokrewnieni. W sumie od dzisiaj ma rację. A ja nawet nie wiem co się tak naprawdę wydarzyło, gdy umarli Potterowie! Skoro jesteś w Zakonie, to nie znam prawdziwej wersji wydarzeń! -Tonks, czy potrafisz uwierzyć, że jestem niewinny? - zapytał pełen nadziei. - Jeśli tak, to opowiem ci o tym, co się stało. To dla mnie do dzisiaj trudne, ale ty zasługujesz na prawdę. Jesteś moją małą Dorą. Jedynym, z tego c...
Komentarze
Prześlij komentarz