Mała, zielonowłosa dziewczynka śpiewała z pewnym, czarnowłosym
nastolatkiem pieśń "o Wielkich Założycielach". Była szczęśliwa, on też.
Do kuchni weszła matka dziewczynki. Wyszeptała cicho, że ktoś został
zamordowany. Chłopak wybiegł. Mała Dora nic z tego nie rozumiała. To
było ich ostatnie spotkanie.
Młoda pani auror szła szybkim tempem przez korytarze Ministerstwa Magii, a jej czarna grzywka podskakiwała z każdym krokiem. Kolejny zaginiony odnalazł się po trzech dniach od zgłoszenia. Okazało się, że był na krótkich wakacjach na Majorce. Dorze powoli zaczynało się nudzić w pracy. Po drodze poinformowała swojego współpracownika Tobiasa o zakończeniu śledztwa i udała się do ich wspólnego boksu. Było to małe pomieszczenie, w którym stał regał z segregatorami, w których znajdowały się akta spraw prowadzonych przez dwójkę aurorów i dwa biurka. Usiadła przy swoim i czekała na koniec zmiany. Nagle drzwi wydały z siebie ciche skrzypnięcie, a do środka wszedł jej dawny mentor, czyli nie kto inny jak Szalonooki Moody. Dziewczyna ucieszyła się, że nic mu nie jest. Niedawno okazało się, że Harry Potter odnalazł go w magicznym kufrze, chwilę po zakończeniu Turnieju Trójmagicznego. Okazało się, że przez cały rok pewien facet podszywał się pod niego. Nie byle kto, a sam Barty Crouc...
Komentarze
Prześlij komentarz