Mała, zielonowłosa dziewczynka śpiewała z pewnym, czarnowłosym
nastolatkiem pieśń "o Wielkich Założycielach". Była szczęśliwa, on też.
Do kuchni weszła matka dziewczynki. Wyszeptała cicho, że ktoś został
zamordowany. Chłopak wybiegł. Mała Dora nic z tego nie rozumiała. To
było ich ostatnie spotkanie.
Małe dziecko niezdarnie ciągnie czarnowłosego chłopaka za nogę. Ten się śmieje i daje się poprowadzić do ogrodu. Wsadza dziewczynkę do huśtawki i droczy się z dzieckiem odpychając je jednym palcem. Dziecko kopie go w brzuch. Jest z siebie dumne. Mężczyzna udaje, że go boli i rozhuśtuje malucha bardzo mocno. Dziecko najpierw jest zdezorientowane, ale potem się śmieje i unosi rączkę do góry próbując złapać słońce do małej piąstki. Sen się urwał. Tonks obudziła się i spojrzała na zegarek. Była trzecia w nocy. Znowu śnił jej się Syriusz. Niestety, nie pozostało po nim nic prócz wspomnień i kilku zdjęć w rodzinnym albumie. Podobno to on zabił Petera, swojego przyjaciela i tych biednych mugoli. Nie wierzyła w to! Nie Tonks, nie ta mała Dora, która kryła się głęboko w niej, dostępna tylko dla nielicznych! Gdy nie mogła przez to spać w nocy, matka powtarzała jej, że Black jest niewinny. Dzisiaj w nocy znowu była małą Nimfadorą, która co noc płakała za "swoim Łapcią". T...
Komentarze
Prześlij komentarz